Gvydion

Gvydion
main char /Gvydion/ Warband crpg mod 34 l
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tao. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2011

znów coś extra z Fb

Poematy „Zimnej Góry”

1.
Ścieżka prowadząca do domu Han Shana jest zaiste śmieszna.
Istnieje droga, lecz nie widać śladu wozu ani konia.
Zbiegające się ze sobą wąwozy — ciężko śledzić ich zakręty,
Bezładnie pomieszane skały — niewiarygodnie surowe.
Tysiące traw pochylają się pod ciężarem rosy,
Porośnięte sosnami wzgórze szemrze na wietrze.
I jeszcze zgubiłem skrót wiodący do domu,
Ciało zapytuje cień: jak za mną nadążasz?

2.
W gąszczu skał wybrałem sobie miejsce —
Są tu ścieżki dla ptaków, ale żadnego szlaku dla mnie.
Co się kryje poza ogrodem?
Białe obłoki lgną do niewyraźnych skał.
Ile to lat już tu żyję?
Nieustannie mijają wiosny i zimy.
Idźcie, zapytać rodzin, posiadających srebra stołowe i powozy:
„Jakiż pożytek z tego całego hałasu i pieniędzy?”

3.
W górach panuje chłód.
Zawsze jest tu zimno, nie tylko tego lata.
Postrzępione skarpy wiecznie otulone śniegiem,
Lasy w ciemnych wąwozach nasiąkają mgłą.
W końcu czerwca trawa jeszcze kiełkuje,
Na początku sierpnia zaczynają opadać liście z drzew.
Tu właśnie przebywam, wysoko w górach,
Spoglądam i spoglądam, lecz nie jestem w stanie ujrzeć nawet nieba.

4.
Poganiam mego konia przez zrujnowane miasto.
Doszczętnie zniszczone miasto przygnębia mego ducha.
Wysokie, niskie, stare gzymsy
Ogromne, małe grobowce, którym przybywa lat.
Mój cień porusza się w samotności;
Nie słychać nawet trzasku kurczącej się trumny.
Żal mi wszystkich tych zwyczajnych kości,
Które w księgach Nieśmiertelników pozostają bezimienne.

5.
Pragnąłem osiedlić się w dobrym miejscu:
„Zimna Góra” będzie bezpieczna.
Delikatny wiatr porusza ukrytą sosną —
Posłuchaj uważnie — dźwięk staje się wyraźniejszy.
Tam w dole, siwowłosy człowiek
Mruczy przez cały czas czytając pisma Huang i Lao8).
Od dziesiątek lat nie powracam do domu,
Już nawet nie pamiętam drogi, którą tu przyszedłem.

6.
Ludzie pytają o drogę prowadzącą na „Zimną Górę”.
Do „Zimnej Góry” nie można dotrzeć żadnym szlakiem.
Latem lud tu nie topnieje,
Wschodzące słońce niewyraźnie majaczy w wirującej mgle.
Jak mi się to udało?
Mój umysł nie przypomina waszych umysłów.
Gdyby wasze umysły były podobne mojemu,
Moglibyście ją zdobyć i przebywać właśnie tutaj.

7.
Osiedliłem się na „Zimnej Górze” bardzo dawno temu,
Wydaje się jakby upłynęły niezmierzone lata.
Wędruję swobodnie, czaję się za drzewami i potokami,
I przesiaduję godzinami, obserwując zjawiska.
Ludzie nie zapuszczają się głęboko w góry.
Białe obłoki zbierają się i kłębią.
Rzadka trawa służy za materac,
Błękit nieba jest świetną kołdrą.
Zadowolony, z kamieniem pod głową,
Pozwalam niebu i ziemi przechodzić swoje przemiany.

8.
Wdrapuję się na „Zimną Górę”.
Szlak biegnie bez końca:
Długi wąwóz zapchany osypującymi się kamieniami i głazami,
Szeroki strumień, majacząca we mgle trawa.
Mech jest bardzo śliski, jakkolwiek nie padał deszcz,
Sosna śpiewa, choć wiatr nie wieje.
Któż potrafi przeskoczyć ziemskie więzy
I siąść wraz ze mną wśród białych obłoków?

9.
Droga prowadząca na „Zimną Górę” jest wyboista i mroczna,
Ostre, poszarpane bruki — oblodzony brzeg strumienia.
Wokół nieustannie zawodzące i ćwierkające ptaki,
Posępny i sam — lecz nie samotny — pieszy.
Wiatr uderza po twarzy niczym bicz
Kręcę się i upadam — warstwa śniegu przykrywa mi plecy.
Mijają kolejne ranki, a ja nie oglądam słońca
Upływa rok za rokiem — ani śladu wiosny.

10.
Żyję na „Zimnej Górze”
Od trzydziestu długich lat.
Wczoraj wzywałem przyjaciół i rodzinę:
Ponad połowa z nich odeszła już tam, gdzie trwa wieczna wiosna.
Powoli pochłaniany, tak jak świeca skracana przez ogień;
Nieustannie płynę, niczym przemijająca rzeka.
Rankiem staję twarzą w twarz z samotnym cieniem:
Nagle moje oczy czerwienią się od łez.

11.
Źródlana woda w zielonym potoku jest przejrzysta,
Księżycowe światło zalewa „Zimną Górę” bielą.
Cicha iluminacja — duch rozświetla się sam od środka
Kontempluję pustkę: ten świat przekracza ciszę.

12.
W ciągu pierwszych trzydziestu lat mojego życia
Przemierzyłem setki i tysiące kilometrów.
Wędrowałem wzdłuż rzek, przez gęstą zieloną trawę,
Wkraczałem do miast, gdzie gotował się czerwony kurz.
Zażywałem środki odurzające, lecz nie udało mi się zostać jednym z Nieśmiertelnych;
Czytałem księgi i pisywałem poematy poświęcone historycznym dziejom.
Dziś powróciłem na „Zimną Górę”:
Zasnę przy strumieniu i oczyszczę sobie uszy.

13.
Nie mogę znieść tych ptasich treli
Udaję się teraz na spoczynek w mojej słomianej chacie.
Kwiaty wiśni przybrały się w jasną czerwień
Wierzba wystrzela puchem.
Poranne słońce przeprawia się ponad błękitnymi szczytami,
Świetliste obłoki myją się w zielonych stawach.
Kto wie, że przebywam z dala od świata pokrytego kurzem,
Wdrapując się na południowy stok „Zimnej Góry”?

14.
„Zimna Góra” kryje w sobie wiele cudów,
Ludzie, którzy się na nią wspinają, zawsze wpadają w przerażenie.
Kiedy świeci księżyc, woda skrzy się przejrzyście
Trawa trzęsie się i szeleści w podmuchach wiatru.
Na nagiej śliwie zakwitają śnieżne kwiaty
Na martwym pniu osiadają liście mgły.
Pod dotykiem deszczu wszystko odświeża się i ulega ożywieniu,
Podczas ciężkiej pory roku nie możesz przejść strumieni w bród.

15.
Na „Zimnej Górze” żyje nagi robak
O białym ciele i czarnej głowie.
W dłoniach trzyma dwa zwoje ksiąg,
Jednym z nich jest Droga, a drugim — jej Moc.
W jego chacie nie ma garnków ani pieca,
A on godzinami wędruje w koszuli i przekrzywionych spodniach.
Jednak zawsze dźwiga miecz mądrości:
Pragnie nim ściąć bezsensowne pragnienie.

16.
„Zimna Góra” jest budowlą
Pozbawioną belek i ścian.
Sześć wejść pozostaje szeroko otwartych na prawo i lewo,
Błękit nieba tworzy główną salę.
Pomieszczenia są nieznaczne i nie posiadają lokatorów,
Wschodnia ściana uderza o zachodnią,
A środek wypełnia nicość.

17.
Wierzyciele nie zawracają mi głowy
W chłodzie rozpaliłem małe ognisko
Kiedy doskwiera mi głód, gotuję sobie nieco zielonych warzyw.
Nie mam żadnego prawa własności, tak jak bogaty chłop
Z jego olbrzymią stodołą i pastwiskiem —
On tylko wznosi więzienie dla siebie samego.
Raz się tam znalazłszy, nie może się wydostać.
Pomyśl o tym —
Wiesz dobrze, że może to przydarzyć się i tobie.

18.
Skoro ukryję się na „Zimnej Górze”
Żyjąc z górskich roślin i jagód
Przez całe życie — to, czym mam się martwić?
Każdy podąża tylko za swoją karmą,
Dni i miesiące przepływają jak woda,
Czas to tylko iskierki wykrzesane z krzemienia.
Idź naprzód i pozwól, aby świat się zmieniał —
Ja jestem szczęśliwy siedząc sobie wśród tych skał.

19.
Większość ludzi z T'ien-t'ai
Nie zna w ogóle Han Shana
Nie wiedzą, o czym on naprawdę myśli
I nazywają jego mowę głupią.

20.
Zaledwie znajdę się na „Zimnej Górze” — zmartwienia ustają,
Koniec ze splątanym, przeczulonym umysłem.
Nieuważnie skrobię wiersze na kamiennej skale,
Przyjmując cokolwiek się pojawia — niczym łódź unosząca się na wodzie.

21.
Jakiś krytyk próbował mnie poniżyć mówiąc:
„Twoim wierszom brakuje podstawowej prawdy, wynikającej z Tao.”
A ja przypominam sobie jak żyli starożytni,
Którzy byli biedni i nie troszczyli się o nic.
Śmieję się z niego,
Zupełnie nie dostrzegł istoty sprawy,
Tacy ludzie
Winni zająć się tylko zarabianiem pieniędzy.

22.
Ileż to jesieni żyję na „Zimnej Górze” zupełnie sam?
Nucę sobie piosenkę — bez jakiegokolwiek żalu.
Zaspokajam głód jednym ziarenkiem lekarstwa Nieśmiertelnych,
Stały, bystry umysł; opieram się o kamień.

23.
Na szczycie „Zimnej Góry” samotny, okrągły księżyc
Rozświetla czyste bezchmurne niebo.
Obdarzajcie czcią ten bezcenny naturalny skarb
Ukryty w pięciu cieniach, zatopiony głęboko we własnej osobie.

24.
Mój dom od samego początku znajdował się na „Zimnej Górze”,
Wędruję wzdłuż wzgórz, z dala od trosk.
Dotarłem do celu — i setki spraw pozostały bez śladu,
Wolny — płyną teraz przez galaktyki,
Fontanna światła w samym umyśle —
Nic takiego, a jednak pojawia się tuż przede mną:
Teraz znam perłę natury Buddy
Potrafię z niej skorzystać: nieograniczona, doskonała przestrzeń.

25.
Kiedy ludzie widzą Han Shana
Twierdzą, iż ten oszalał
Wystarczy tylko na niego spojrzeć —
Odziany w łachmany i skóry.
Nie pojmują mojej mowy
A ja nie przemawiam ich językiem.
Oto, co mogę powiedzieć wszystkim tym, których spotykam:
„Wytężajcie się i przybądźcie na Zimną Górę”.
Przypisy

1)
Han Shan (jap. Kanzan), nazywany „Zimną Górą” — żył najprawdopodobniej na przełomie VIII i IX wieku, jakkolwiek niektórzy badacze skłonni są widzieć w nim postać mitologiczną, której istnienie uzasadnia jedynie zbiór niezwykłych poematów, doskonale reprezentujących ducha chińskiego czan i głęboko zakorzenionych w tradycji taoistycznej. Przypisywana Han Shanowi kolekcja jest niejednolita stylistycznie i mogła — jak twierdzi Edwin G. Pulleyblank w swojej pracy „Linguistic evidence for the date of Han-shan” — powstawać praktycznie na przestrzeni całego panowania dynastii T'ang (618–905). Z kolei chińska badaczka Jia Sinhua przypisała autorstwo ponad 50 poematów Han Shana innemu mnichowi o nazwisku Caoshan Benji (840–901). Spór trwa do dnia dzisiejszego i nie pozostał rozstrzygnięty.



http://www.mahajana.net/teksty/han-shan_poematy.html

piątek, 26 czerwca 2009

OTWARCIE OŚRODKA ZEN , po przeprowadce

Sobota
Mostowa 14/17 (Kazimierz)

około godziny 12 praktyka specjalna Hwanum Songdżu (ostatni ze 100 dni praktyki)
potem chwila przerwy (?)
i otwarcie

ma się pojawić trochę ludzi z innych ośrodków (Rzeszów ? Opole)

nowa lokalizacja ośrodka bardzo ładna, duża przestrzeń i potencjał .

Alexandra David-Neel 1868-1969

http://www.youtube.com/watch?v=cEF_BZKPN0Q



http://www.youtube.com/watch?v=-PxPMVb2e4I

podróżniczka po Tybecie (była tam na początku XXw !)



Louise Eugenie Alexandrine Marie David (1868-1969) - francuska odkrywczyni, anarchistka, buddystka, pisarka.

Alexandra David-Néel urodziła się 24 października 1868 roku w Paryżu, a następnie wraz z rodzicami zamieszkała w Brukseli. Była urodzoną podróżniczką, już jako kilkuletnie dziecko uciekała z domu i przerażeni rodzice musieli jej szukać po okolicy. Nie potrafiła usiedzieć w domu, pociągał ją świat, obce kraje i niekończące się wyprawy gdzie oczy poniosą.

W wieku 21 lat miała już na swoim koncie samotną podróż do Londynu i Szwajcarii oraz wyprawę rowerową do Hiszpanii i dookoła Francji.
Jej zainteresowania sięgały także poza Europę. Zafascynowała ją filozofia Dalekiego Wschodu, więc rozpoczęła studia orientalistyczne w Paryżu. W 1890 roku Alexandra pojechała do Indii. Przemierzyła ten kraj wzdłuż i wszerz. Wróciła do Europy zauroczona tamtejszą kulturą i zachwycona krajobrazami.

Wkrótce wyruszyła w następną podróż, tym razem do północnej Afryki. Tam poznała inżyniera Philippe Néel'a, któremu udało się skłonić ją do małżeństwa. Jednak życie rodzinne zupełnie nie pociągało Alexandry i pan Néel musiał pogodzić się z tym, że jego żona przedkłada włóczęgę nad domowe pielesze.

W 1911 roku Alexandra ruszyła ponownie do Indii. Wyjeżdżając obiecała mężowi, że wróci po kilkunastu miesiącach. Zobaczyli się ponownie dopiero w 1925 roku. Ale tylko na chwilę, bo Aleksandra znów wyruszyła na wyprawę.

Podczas kilkudziesięciu lat spędzonych na wędrówkach Alexandra z niezwykłą pasją zgłębiała tajemnice środkowej Azji.

Poznała sanskryt, czyli starożytny indyjski język, w którym przed wiekami spisano wiele dzieł literackich oraz którego używa się podczas ceremonii religijnych. Nauczyła się również języka tybetańskiego.

Znajomość języków, odwaga i upór pozwoliły jej dotrzeć do miejsc najważniejszych dla kultury tego regionu, czyli do klasztorów buddyjskich. Alexandra poznała tam mnichów, nauczycieli i przewodników duchowych buddyzmu, którzy w Indiach noszą miano guru, a w Tybecie zwani są Lamami.

Rozmowy z mędrcami pozwoliły jej poznać filozofię wschodu, a z czasem nawet uzyskać godność lamy.

W jednym z klasztorów spotkała młodego mnicha, który nazywał się Aphur Yongden. Został on przewodnikiem Alexandry, a z czasem jest wiernym towarzyszem podróży.

Wraz z Yongdenem przemierzyła Himalaje, udało jej się przetrwać zimę wśród najwyższych gór świata. Pokonywała również granice ustanowione przez ludzi. Przebrana za żebraczkę przedostała się do zamkniętej stolicy Tybetu, Lhasy.

Alexandra zawędrowała także do Japonii, Korei, przewędrowała Chiny i Mongolię. Swoją ostatnią podróż do Indii odbyła w wieku 78 lat.

Później wróciła do Francji i tam żyła jeszcze bardzo długo, spisując wszystkie swoje przygody i wiedzę o świecie zdobytą w trakcie wielu lat podróżowania.
W wieku 100 lat wystąpiła o nowy paszport. Jednak już nigdzie nie pojechała.

Alexandra zmarła 8 września 1969 roku, dożywszy prawie 101 lat

wtorek, 7 kwietnia 2009

Intencja praktyki, rozpoczęcie i zakończenie ...

"Dzięki mocy i prawdzie tej praktyki
oby wszystkie istoty posiadły szczęście i przyczynę szczęścia
oby były wolne od cierpienia i przyczyn cierpienia
oby nie były oddzielone od wielkiego szczęścia w którym nie ma cierpienia
oby mogły żyć bez zbytniego przywiązania do swych bliskich i bez niechęci wobec obcych, przekonane o równości wszystkiego co żyje. "

(zasadniczo takiej intencji poświęcam zazwyczaj siedzącą medytację, kiedy zaczynam siedzenie ) ...

...
"Oby cała zasługa nagromadzona podczas tej praktyki przyczyniła się do wyzwolenia wszystkich istot, oby stała się kroplą w oceanie pracy i aktywności wszystkich buddów na rzecz oświecenia wszystkich istot..."

(pokłonem i tą intencją staram się kończyć siedzenie, oczywiście zasadniczo jest się przy tym świadomym, że pojęcie zasługi jest czymś iluzorycznym, jak zresztą WSZYSTKO)

Używanie tego rozpoczęcia i zakończenia zalecał Sogjal Rinpocze - "Tybetańska księga życia i umierania".
Jest pewnie synkretyzmem łączenie tych formuł z siedzeniem Zen, ale mi to nie przeszkadza.





cdn

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

http://www.hipisi.pl/news.details.pl.8.html - (aktualności / zloty / Kraków)

Szpakowisko (Ks Andrzej Szpak) sobota tydzień po św Rynek około 12-13/14 (później obiad Łagiewniki) potem nocleg pod Krakowem (?)

charyzmatycy + hippisi (charyzmatyczni hippisi)

patrz wcześniejszy post

(podkreślenie dla większej jasności przepływu info)

wtorek, 10 lutego 2009

Z "Śnił mi się krzyk"

Zapisałem posta jako wersję roboczą i piszę nowego ...
Sięgnęłem ręką po tomik poezji, Aleksander Janta "Śnił mi się krzyk" chyba nigdy go nie czytałem. Poezję czytam bardzo rzadko. Kilkanaście tomików zalegających na półce i w szafkach zostawił mi ojciec (poeta), przed wyprowadzką z Krakowa.

Niezłym zbiegiem okoliczności (daję słowo przypadek) jest to, że tomik otworzył się na poniższym wierszu (o Czuang Tsy).

"
Chińczykowi
poecie minionych lat
śni się że jest motylem

porusza witrażami skrzydeł
nad stu kwiatami przelata
na jednym siada
ale zbudził się kto wie czemu

nie mógł się odtąd pozbyć wątpliwości
narastającej z wiekiem
i gnębiącej go po kres żywota

czy istnieje jako ludzka istota
której śni się bycie motylem
czy jako motyl co śni
że jest człowiekiem
"

wtorek, 3 lutego 2009

Prawdziwy człowiek Czuang Tsy

Prawdziwy człowiek mieszka w domu i nie ćwiczy umysłu, pracuje i nie ma zmartwień.
Nie zajmuje się pojęciem dobra i zła, błogosławieństwem ani potepieniem innych. Jeżeli wszyscy ludzie potrafią się rozkoszować czterema porami roku, jest szczęśliwy.

niedziela, 1 lutego 2009

Czuang-Tsy, Bażant

"Bażant błotny musi zrobić dziesięć kroków dla jednego kęsa, a sto kroków, żeby się napić, a jednak nie pragnie znaleźć sobie mieszkania w klatce i być w niej żywiony i pojony, bo choćby miał tu wszystkiego w bród, nie cieszy go to wcale."

czwartek, 29 stycznia 2009

Tao-Te-King III

Jeśli nie bedziecie uznaniem wiedzy i umiejetności otaczać, sprawicie że wśród ludu zwad i kłótni nie będzie.
Jeśli cenić nie będziecie przedmiotów drogocennych, trudnych do zdobycia, doprowadzicie do tego, że wśród ludu nie będzie złodziei.
Jeśli nie będziecie ukazywać przedmiotów godnych pożądania, sprawicie że serca ludu nie będą wzburzone.
Dlatego, gdy rzady mędrzec sprawuje, opróżnia serca ludzi a napełnia ich żołądki, osłabia ich dążenia (i ambicje), a wzmacnia ich kości (i mięśnie). Nieustannie prowadzi do tego, by lud nie miał widzy ani pragnień. Prowadzi również do tego by ci, którzy wiedzę posiedli, nie mieli odwagi (z niej robić uzytku) i działać.
(Mędrzec) działa (opierając się na zasadzie) niedziałania i dlatego nie ma niczego, co by nie (podlegało) jego władzy.

środa, 28 stycznia 2009

szlachectwo czuang Tsy

"Kto posiada najwyższe w kraju szlachectwo, nie dba o tytuły."

sobota, 24 stycznia 2009

ambicja Czuang Tsy

Czuang Tsy :

"Nie ma broni okrutniejszej nad ludzką ambicję. Najostrzejszy miecz jej nie dorówna."

wtorek, 20 stycznia 2009

Czuang-Tsy, słowa bez słów, wypis 1 .

Poza TaoTeKing przepiszę też trochę Czuang Tsego "Taoizm w 64 odsłonach" Rękodzielnia Arhat Wrocław 2003 (mała czerwono-czarna ksiązeczka).
Jego niektóre aforyzmy są krótsze, więc mniej wstukiwanie będzie ( krótsz lecz równie ważkie co Lao Tsy).
Dziś (( "Use the Force (Schwarc) Luke )):


" Wybitna moc nie ma świadomości siebie jako mocy i dlatego naprawdę jest mocą. Marna moc nie może się obejść bez mocy i dlatego nie jest mocą. "

niedziela, 18 stycznia 2009

II Tao Te King

Gdy cały świat uznał piekno za piękno, wtedy (pojawiła się) szpetota.
Gdy wszyscy uznali dobro za dobro, wtedy (powstało) zło.
W ten sam sposób:
Byt i Niebyt wzajemnie sie rodzą.
Trudne i łatwe wzajemnie się dopełniają.
Długie i krótkie są sobie wzajemnie miarą.
Wysokie i niskie są względem siebie zależne.
Dźwięki i tony wzajemnie tworzą harmonię,
A wcześniejsze i późniejsze nawzajem po sobie następują.
Dlatego mędrzec dokonuje czynów nie działając, i prowadzi nauczanie bez uciekania się do słów.
(Wtedy) tysiace rzeczy oddziałuje na niego, a on się przed tym nie wzbrania.
Stwarza (wiele rzeczy), ale ich sobie nie przywłaszcza.
Przyczynia się (do ich rozwoju), ale się od nich nie uzależnia.
Osiąga sukcesy, ale się nimi nie szczyci.
I właśnie dlatego, że się nimi nie szczyci, (żadnej z tych rzeczy) nie jest pozbawiony.

sobota, 17 stycznia 2009

Tao Te King I

Zaczynam przepisywać w bloga Tao-Te-King, Księgę Drogi i Cnoty Lao-Tsy wyd 1988
biblioteka pisma Literacko-artystycznego>


I

Tao, które można wyrazić słowami, nie jest (prawdziwym) niezmiennym Tao.
Nazwa, którą można je okreslić, nie jest (prawdziwą) niezmienną nazwą.
Bezimienne (stało się) prapoczątkiem nieba i ziemi.
Nazwane (stało się) rodzicielką dziesięciu tysięcy rzeczy.
Przeto (ten, kto) trwale pozbawiony jest pragnień wszelakich, (potrafi) dojrzeć subtelną istotę tao, (ten zaś, kto) niezmiennie tkwi w pętach swych pragnień, (może) tylko ujrzeć zewnętrzną pozorność rzeczy.
Te dwie (strony tao) wywodzą się ze wspólnego źródła, lecz noszą odmienne nazwy.
To co jest w nich wspólne, nazywamy wielką tajemnicą, tajemnicą nad tajemnicami, bramą (wiodącą do poznania) wszelakich cudowności.

niedziela, 11 stycznia 2009

Jak zabić czarnego psa ?

Pamiętam jakieś luźne urywki z telewizyjnych programów o Winstonie Churchillu*. Miał depresję, bodajże przez większość życia się z nią zmagał. Nazywał ten stan "czarnym psem". Zapewne picie i palenie niespecjalnie mu pomagało. (alkohol ma właściwości depresyjne, nikotyna to nawet silniejsza trucizna).

Co ciekawe myślenie jest nieskuteczne. Można stawiać sobie różne ciekawe cele np. będę szcześliwy / będę wyluzowany - zrelaksowany / obejrzę kilka komedii coby się pośmiać / lub inne większe cele ....

Niestety cele niedookreślone są nierealizowalne, więc tradycyjnie intelekt zawiódł.

Można jeszcze zacytować Tao Te King (Księga Drogi i Cnoty, Lao-Tsy)

LXIII

" Czyń poprzez nieczynienie niczego.
Działaj nie uciekając się do działania
Znajduj smak w rzeczach bez smaku
Uważaj rzeczy małe za wielkie
A liczebne za nieliczne
Odpłacaj nienawiść dobrocią twej cnoty.
Staraj się pokonywać trudności wtedy, gdy są łatwe do pokonania.
Czyniąc rzeczy wielkie zaczynaj od rzeczy drobnych. Bowiem.
Żeby dokonać rzeczy najtrudniejszych na świecie, należy zaczynać od rzeczy
najłatwiejszych.
Dlatego Mędrzec przez całe życie nie czyni nic wielkiego, i właśnie dlatego
zdolny jest stać się wielkim ... "



* Wikipedia:
(*Churchill był powszechnie znany z zamiłowania do cygar i alkoholu. To ostatnie rozpoczęło się podczas pobytu w Indiach i południowej Afryce, gdzie Churchill dodawał whisky do wody, by uniknąć zatrucia. Weszło mu to w nawyk i w późniejszych latach pił whisky zarówno przed, w trakcie jak i po posiłkach. Historycy spierają się, czy można Churchilla nazywać alkoholikiem. Przeciwnicy argumentują, że spożywanie alkoholu nie wpłynęło negatywnie na jego życie osobiste i działalność polityczną. Churchill Center twierdzi, że w 1936 r. Churchill założył się z lordem Rothermere, że przez rok powstrzyma się od picia i ten zakład wygrał. Ulubionym alkoholem premiera był czerwony Johnnie Walker, natomiast najchętniej palił cygara marki Dunhill oraz Punch.

Przez większość swojego życia Churchill zmagał się z depresją, którą on sam określał mianem "czarnego psa".)

niedziela, 7 grudnia 2008

" złoto złoto złoto złoto "

" 36

Pewien człowiek w państwie Qi zapragnął złota. Wczesnym rankiem ubrał się, włożył nakrycie głowy i udał się na targ.Tam doszedł do straganów ze złotem, schwycił towar i uciekł. Gdy go złapano sędzia zapytał:
- Było tam pełno ludzi, dlaczego więc próbowałeś ukraść złoto?
- Kiedy je kradłem, nie widziałem ludzi, widziałem tylko złoto - odparł złodziej."

Liezi prawdziwa księga pustki .



"złoto złoto złoto złoto"
ulubiona piosenka krasnoludów na Świecie Dysku(Pratchett).




" 7
Liezi był biedny, wyglądał na kogoś kto cierpi głód. Pewien człowiek powiedział o tym swemu panu, kanclerzowi Zi Yang z księstwa Zheng:
- Lie Yukou to szlachetny mędrzec. Mieszka w twoim księstwie, w biedzie i niedostatku.Jeśli mu nie pomożesz, nie będziesz mógł mienić się miłującym szlachetnych !
Kanclerz Zi Yang rozkazał zatem obdarować Lieziego ziarnem. Liezi wyszedł powitać posłańca, po czym gniewnie odmówił przyjęcia daru. Posłaniec udał się w drogę powrotną. Gdy Liezi wrócił do domu, jego żona z żałością bijąc się w pierś, rzekła:
- Słyszałam, że żona mędrca wiedzie życie pełne radości. Jednak ja cierpię głód. Oto kanclerz przez posłańca daje ci jedzenie, a ty nie przyjmujesz jego daru. Czyżby nie był to dar od losu?
- Kanclerz nie zna mnie - odparł z uśmiechem Liezi. - Ofiarował mi ziarno, bo ktoś mu tak doradził. Jeśli ktoś będzie chciał mnie skrzywdzić, to również dlatego, że inna osoba mu tak doradzi. Dlatego nie przyjęłem ziarna.
Niedługo potem wśród ludu wybuchła rebelia i zabito kanclerza Zi Yanga. "

czwartek, 4 grudnia 2008

" Liezi Prawdziwa Księga Pustki " urywek

"W księstwie Wei żył Dongmen Wu. Gdy zmarł mu syn, nie rozpaczał. Szef służby zapytał:
- Twojej miłości do syna, panie, nikt na świecie nie mógłby dorównać. Dziś syn umarł a ty nie rozpaczasz. Jak to możliwe?
- Kiedyś nie miałem syna - odparł Dongmen Wu.
- W czasie gdy nie miałem syna, nie rozpaczałem. Dziś mój syn umarł. Jest więc tak jak wtedy, gdy go nie miałem. Czemu miałbym rozpaczać."

Liezi Prawdziwa Księga Pustki (przypowieści taoistyczne) Warszawa 2006
Wyd. Drzewo Babel


Czang-Kaj-Szek, Roosvelt, Churchill. Konf. w Kairze